Nie umiem utrzymać diety, więc jak wytrzymać głodówkę?
Zanim zacząłem pierwszą długotrwałą głodówkę to nie wiedziałem, jak to będzie. Nie wiedziałem, ile wytrzymam, nie wiedziałem, jak będę się czuł, nie wiedziałem, czego się spodziewać... Wiedziałem, że nie jestem w stanie ograniczać sobie jedzenia (jak zacznę jeść to tracę hamulce i kończę dopiero wtedy, gdy już więcej nie mogę w siebie wcisnąć), poza tym często podjadam poza posiłkami - i to podjadam takie rzeczy, jak np. łyżka majonezu, kawałek boczku, kilka kostek czekolady, kilka kawałków ptasiego mleczka, paczkę orzeszków ziemnych czy paczkę chipsów. Ogólnie - co akurat jest w domu i wpadnie w rękę. Nie kupowanie słodyczy tu wiele nie pomaga, bo jak nie ma słodyczy to zawsze jest jakiś słoik miodu i mogę zjeść łyżkę czy dwie. W sumie - nie wiedziałem, jak to będzie. Ale - co się okazało: utrzymanie całkowitej głodówki w moim przypadku było znacznie prostsze od limitowania sobie jedzenia. Myślę, że jest tu mechanizm podobny do tego, co działa u nałogowego alkoholika: Jedzenie jest jak nałóg i prościej jest je całkowicie rzucić niż ograniczać. Alkoholik nie może pić z umiarem. On może nie pić wcale, a jak zacznie to pije na umór. I chyba podobnie jest w moim przypadku z jedzeniem. Nie mogę go sobie ograniczać. Ale mogę z niego na jakiś czas całkiem zrezygnować. Gdy stosuję jednodniową głodówkę to idzie dobrze, dopóki czegoś nie przekąszę. Jak przekąszę to za chwilę zaczynam dużo jeść i z głodówki w tym dniu wychodzą nici.
Stosując dwutygodniową głodówkę najgorzej było przez pierwszy dzień. Po dwóch - trzech dniach było znacznie lepiej. Doktor Fung w swojej książce podaje przykłady potraw, którymi można "oszukać głód" podczas głodówki, ale dla mnie to było zbędne. Głód nie trwa cały czas. On przychodzi raz na jakiś czas. Jak przyjdzie to według mnie najlepiej go przeczekać.
Podsumowując ten wpis: Nie wiem, czy u wszystkich grubasów tak jest, ale w moim przypadku znacznie łatwiej jest całkowicie sobie czegoś odmówić niż zachowywać umiar. Może dlatego też swego czasu udało mi się przez długi czas utrzymać dietę Kwaśniewskiego: Nie polega ona na ograniczaniu sobie jedzenia, ale na całkowitym wyeliminowaniu wysokowęglowodanowych potraw. Stosując dietę Kwaśniewskiego po prostu całkowicie eliminujemy takie rzeczy, jak chleb, ziemniaki, owoce czy słodycze, a to było dla mnie znacznie łatwiejsze od ograniczania ich ilości.
Komentarze
Prześlij komentarz